Czy obraz pozostanie taki sam, gdy poruszy go wiatr? Czy można zarezerwować wiatr?
Myślę, że tak. 😉

W swojej chaotycznej szufladzie odkryłam bilet na wiatr – ten przesadnie pomocny. I nie mam na myśli mojej ostatniej jazdy na rolkach, choć wtedy zdecydowanie nie był sprzymierzeńcem.
Myślę o bilecie na podróż, która do dziś we mnie trwa. O wspomnieniu, które wciąż porusza się jak powiew powietrza i przypomina o sobie z każdym silniejszym podmuchem.
To zdjęcie zrobiłam podczas ostatniej ud rowerowej wyprawy. Droga przez jeden z najpiękniejszych rezerwatów, zamieniła się w galerię pełną zachwytu.
Cel mojej podróży był szalenie ważny,gdyż każde przebyte dziesięć mil miało na celu posadzenie jednego drzewa.
Po drodze próbowałam zatrzymać w kadrze chwilę, w której wszystkie zmysły spotykają się w idealnej harmonii.
Patrząc z perspektywy wiatru-myślę, że jest on tym, co zatrzymuje nas pomiędzy „jeszcze” a „już”
Przypomina mi dzieciństwo.
Łąkę pełną dmuchawców, stokrotek i rumianków. Nabierałam powietrza do płuc i z całych sił dmuchałam, żeby świat stał się choć odrobinę bardziej wietrzny.
Powietrza nie dało się zatrzymać.
Najpiękniejszy był ten moment pomiędzy .
Pomiędzy oddechem a lotem.
Pomiędzy trzymaniem a uwalnianiem.
Pomiędzy tym, co było, a tym, co za chwilę miało się wydarzyć.
To, co następuje po „…”, jest właśnie ciszą.
Może dlatego cisza wcale nie jest brakiem dźwięku. Jest przestrzenią, w której wszystkie zmysły mogą się spotkać. Chwilą, w której wiatr opowiada swoją historię, a my – jeśli tylko na moment się zatrzymamy – możemy ją usłyszeć.
Czym byłby wiatr, gdybyśmy nie mogli go poczuć? Czym byłby zapach łąki, gdyby nie budził wspomnień? Czym byłaby fotografia, gdyby nie potrafiła zatrzymać nas choć na chwilę.

Autorka tekstu oraz zdjęć : Kasia Mielniczuk